You are currently browsing the category archive for the 'Uncategorized' category.
It’s hard, hard not to sit on your hands
And bury your head in the sand
Hard not to make other plans
and claim that you’ve done all you can
all along
And life must go on
It’s hard, hard to stand up for what’s right
And bring home the bacon each night
Hard not to break down and cry
When every idea that you’ve tried has been wrong
But you must go on
It’s hard but you know it’s worth the fight
’cause you know you’ve got the truth on your side
When the accusations fly, hold tight
Don’t be afraid of what they’ll say
Who cares what cowards think, anyway
They will understand one day, one day
It’s hard, hard when you’re here all alone
And everyone else has gone home
Harder to know right from wrong
When all objectivity’s gone
And it’s gone
But you still carry on
’cause you, you are the only one left
And you’ve got to clean up this mess
You know you’ll end up like the rest
Bitter and twisted, unless
You stay strong and you carry on
It’s hard but you know it’s worth the fight
’cause you know you’ve got the truth on your side
When the accusations fly, hold tight
And don’t be afraid of what they’ll say
Who cares what cowards think, anyway
They will understand one day, one day.
jade do Pana rozbijać się automobilem o tatrzańskie skały.
Keep the streets empty for me.

Czasem trochę się brzydzę tego, co tu jest. Czasem siebie się brzydzę takiej. A czasem zupełnie odwrotnej siebie się brzydzę i to nawet częściej takiej jak tamtej. Ogólnie poczucie wartości buduję na dostosowaniu do wymogów otoczenia i społeczeństwa klasy A, jak i B. Niestety nie wszystkim gustom da się dogodzić, stąd ma konsternacja. Zapytana dziś przez Anię, o upragnioną przeze mnie moc nadnaturalną, bez wahania wyrzuciłam z siebie zdolność do bycia niewidzialnym. Potem przez 5 minut kontemplowałam wszystkie sytuacje towarzyskie, w których mogłabym uczestniczyć jednocześnie bezkarnie w nich nie uczestnicząc, a co ciekawsze ulatniając się w najmniej (najbardziej!) odpowiednich momentach nie ponosząc żadnych tego konsekwencji. Tydzień temu czułam się gotowa porzucić życie doczesne w kraju blisko zachodnim, w którym się urodziłam, na rzecz uduchowionej wegetacji na mandżurskich stepach. Dziś nie jestem pewna czy moje życie nieszczęśliwie nie obrało się samoistnie z pragnień miliona nastolatków do bycia w świecie bardziej niż bardzo i bardziej jak reszta. Zastanawiam się czy ten gruboziarnisty peeling woli jaki przeszłam jest wynikiem rozwoju czy raczej atrofii i tendencji do wycofywania się ze świata, życia, relacji i wszystkiego z czego wycofać się można. Nie jest to sytuacja wygodna, gdyż zmusza do nieustannego kwestionowania pewnych życiowych elementów, które niektórzy szczęśliwcy uważać mogą za stałe i budować na nich swoją radosną tożsamość. Codzienne podważyć trzeba wszelkie decyzje, relacje i stany, które możliwe są do zmienienia i zastanowić się, czy aby nie nadszedł czas się z nich wycofać. Czasem wręcz budzę się z odruchem zwrotnym (owszem, w dwojakim znaczeniu tego słowa) na myśl o czymś i dopiero wieczorem rozwieram zaciśnięte w walce szczęki i podejmuję strategiczną decyzję: na razie zostajemy. Każdego dnia przetacza się przez moją głowę dwa miliony wizji mojego życia, łącznie z tymi po utracie pulsu + średnio 10 godzin dyskusji świętego z ateistą + przepychanki rozumu i czucia + cytaty i ploty + pieśni religijne i gówna reklamowe + czyjeś buty i moje blizny wewnętrzne – wszystko posypane lukrem, pudrem i popiołem. I Ty przychodzisz, żeby mnie zrozumieć. Mnie, która budzi się o 9.05 ateistką a o 02.18 zasypia na podłodze modląc się. No, proszę Cię.

pomimo wszystkiego co było i co jest złe. im jest trudniej – tym bardziej.

nneka
Nie boję się już.
Zranienia są piękne.
Jeśli chcesz, pokażę Ci moje.
Zobacz, jak się zabliźniają.
Rany to dowód miłości.
Potrafisz kochać,
więc podnieś głowę wysoko.
Jesteś tym, co oddajesz.
Dlatego jesteś tak piękna.
.
.
wyciągnijmy kopytka

mieszkasz w moich przedmiotach. masz wiele spojrzeń i ról.
czcionek, zapachów, szelestów i smak.
ale rozpoznam cię wszędzie. wyczuję.
nie ruszaj się.
.
jesteś pomyślany. posklejany z liter, fotoemulsji i chceń. zależny i mój.
dotykany i nie.


